niedziela, 17 września 2017

Spacer po Leuven


 

Za oknem wrześniowa plucha, smutno, mokro. Nic więc dziwnego że uciekam myślami do bardziej przyjemnych, słonecznych i ciepłych wspomnień. To czerwcowy spacer po Leuven.

Leuven, miasto w Belgii nad rzeką Dijle, stolica prowincji Brabancja Flamandzka. To właśnie tutaj mieliśmy trzydniową bazę wypadową w trakcie wyjazdu do siedziby Europarlamentu w Brukseli.

Po przyjeździe do Leuven i zakwaterowaniu w hostelu mieliśmy możliwość zwiedzenia miasteczka. A było naprawdę co zobaczyć. 
Wspaniała architektura, przebogate zdobnictwo, wiele śladów przebogatej historii. Pierwsza wzmianka o Leuven pochodzi z 891 roku, kiedy to armia wikingów została tu pokonana przez Germanów. Leuven od XI do XIV wieku było najważniejszym ośrodkiem handlowym księstwa Brabancji.


W mieście tym założony największy i najstarszy uniwersytet w krajach Beneluksu
– Katolicki Uniwersytet Lowański, założony w 1425 roku i zreorganizowany w 1835. W roku 1970 uniwersytet został podzielony na niderlandzkojęzyczny(Katholieke Universiteit Leuven), który pozostał w mieście, i francuskojęzyczny (Université Catholique de Louvain), który przeniósł się do nowo wybudowanego kampusu w Louvain-la-Neuve.
Na zdjęciu obok wspaniały gmach uniwersyteckiej biblioteki. Biblioteki, która zniszczona w trakcie pierwszej wojny światowej na skutek bombardowania niemieckiego, została odbudowana w nowym miejscu dzięki pomocy finansowej USA i niemieckim reparacjom wojennym. Odbudowany gmach został całkowicie zniszczony podczas drugiej wojny światowej, tym razem od bomby alianckiej. Po wojnie została ponownie odbudowana i dziś stanowi symbol okrucieństwa wojny i solidarności aliantów.

Historia i nowoczesność, bo
Leuven jest jednym z centrów Węzła Wiedzy i Innowacji (Sustainable Energy) Europejskiego Instytutu Technologicznego. W projekcie uczestniczą też uczelnie i przedsiębiorstwa z Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Polski i Szwecji. Udział w projekcie pozwala na tworzenie zupełnie nowych technologii i ich transfer do biznesu na ogromną skalę. 

My mieliśmy możliwość zobaczenia przede wszystkim historycznej części miasta ...









wtorek, 18 kwietnia 2017

Zimowy trakt




Przewrotny ten świat cudacznie
Na przekór idący pod wiatr
Nie wiesz czym się poranek zacznie
Dokąd zaprowadzi dzisiaj trakt.

A trakt ten dzisiaj zaśnieżony. Gdyby to był listopad czy grudzień, pewnie cieszylibyśmy się ze śnieżnej pierzynki, która pokryła wszystko dokoła. I mimo tego, że wiadomo jak to jest z kwietniem - pletniem, chciałoby się już ciepełka, ptasich trelów, barw wiosny.  A tym czasem wszystko znów na biało … mam nadzieję, że to tylko tak na chwilę ...







 

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Wiosny nam trzeba, wiosny

Brrr ... zimno, ponuro ... taki czas kwietniowej wiosny, bo przecież kwiecień - plecień ...

Jeszcze wczoraj, w ten świąteczny czas, pogoda pletła na przemian malując niebo granatem chmur i słonecznym uśmiechem. Takie też myśli krążyły po głowie, raz wesołe i ciepłe, a raz gradowe i smutne.
A dzisiaj ... pełen autobus zmarzniętych ludzi, szukających w porannej drzemce wspomnień świątecznego lenistwa.

Nie wiem skąd, patrząc z pod przymrużonych powiek na ten smutny autobus, przyszła mi myśl - pytanie: co nam wszystkim potrzeba oprócz kawałka nieba? I wtedy przypomniał mi się tekst, który gdzieś tam w tej mojej internetowej szufladzie już się błąka, a który może warto by odświeżyć ...


 
Co jeszcze dzisiaj nam potrzeba ?
Wiosny nam trzeba, wiosny
Nie suchych traw szarości
Nie łez zimnego deszczu
Nie pierzynki ostatniego śniegu …
A wiosny nam trzeba, wiosny.


Słonka nam trzeba, słonka
By zakwitła kolorami łąka
By do ucha wlały się ptasie trele
By na duszy było lżej, weselej …
Słonka nam trzeba, słonka.

Uśmiechu, nam trzeba, uśmiechu
Pełną piersią chwyconego oddechu
Dotyku bliskiej dłoni, chwil parę przytulenia
By spełniły się z uśmiechem wiosenne marzenia …
Co jeszcze dzisiaj nam potrzeba ?

sobota, 24 grudnia 2016

Hej Złota Gwiazdko





Kilkanaście lat temu, też w wigilijny wieczór, kiedy świąteczny świat za oknem wydawał się tak daleki i niedostępny ...


HEJ ZŁOTA GWIAZDKO

Hej, złota gwiazdko                        De
Co w wigilijną świecisz noc           CGD
Co nam przyniesiesz                       De
Czy każdy poczuje twoją moc.       CGD

Czekamy tutaj pełni marzeń           eD
Czekamy tutaj pełni snów              eD
Ciekawi, co się jeszcze zdarzy        eD
W tę wigilijną cudną noc.               CGD

Hej, złota gwiazdko
Co w wigilijną świecisz noc
Świeć jak najdłużej
W twoim blasku jest ta moc.

Która nam każe uwierzyć
Że mroźna zima to zły sen
Która marzenia pozwoli spełnić
Marzeniami serca ogrzeją się.

niedziela, 23 października 2016

Niedziela malowana barwami jesieni





Zdarzył mi się spacer barwami jesieni malowany
Żółcią klonów, buków płonących jak co roku
Pełen liści tańczących ściegiem zagmatwanym
Na dywanie złotym szeleszczący w każdym kroku.

Chwytałem w dłonie cienie rzucane myślami
Promieni słońca kilka schowałem po kieszeniach
Wysłuchałem koncertu kołyszącego trawami
Widziałem Świętego, grzebiącego w marzeniach.
 


Tuż obok, panna kara, z błyskiem słońca w oku
Rzucając grzywą przegoniła jesienne smutki
W kałuży Jesień szukając ciekawego widoku
Brzozom utopić kazała złote czubki.




Zdarzył mi się spacer barwami jesieni malowany
Złotem, brązem, żółcią i czerwienią się mieniący
Uśmiechem słońca, garstką radości zaczarowany
Jesiennym zachwytem, spokoju miodem płynący.











czwartek, 29 września 2016

A w górach już czuć jesienią


Jak ten czas szybko płynie ... kiedyś, na jakimś spotkaniu kadry, moderator zadał nam pytanie, co by nam się przydało z rzeczy niemożliwych, co pomogłoby w codziennej pracy?

Nie wiem skąd przyszło mi wtedy do głowy dziwne słowo ... "czasowstrzymywacz" ... tak, przydałoby się takie urządzenie. Coś co pozwoliłoby na zatrzymanie  tego wariackiego kołowrotka, w którym tkwimy po uszy, który powoduje, że ciągle gnamy gdzieś do celu, który i tak nie jest do osiągnięcia.

Cały ten "czasowstrzymywacz" mógłby mieć kilka opcji ... na przykład opcję "teraz czas dla twoich potrzeb" - tak by można np. wreszcie się spokojnie wyspać, albo by można usiąść z kubkiem kawy i zebrać myśli nieuczesane, na które w normalny dzień nie ma czasu, bo są ważniejsze sprawy.

Mogłoby to działać, jak w tradycyjnym budziku ... nastawiasz wcześniej termin, a on zatrzymuje "normalny czas wyścigu szczurów", ot i masz wymarzoną chwilę na to by wreszcie ruszyć starym szlakiem, gdzieś po Beskidzie. Odwiedziłoby się stare kąty, zajrzało do znajomych schronisk, pstryknęło by się parę zdjęć ... ha! ale mi się marzy ...

Jeszcze niestety nikt nie wymyślił takiego urządzenia, więc zostaje mi podziwiać cudze zdjęcia, tak jak to powyżej, które "ukradłem" Bernadecie Misiarz :)

Na razie wystarcza mi czasu tylko na to, żeby pogrzebać w szufladzie ze starymi wierszami / piosenkami ... to właśnie taki stary tekst, napisany dla harcerskich przyjaciół, trochę nawiązujący do zdjęć Bernadetty ...


JESIEŃ DESZCZU NIESIE ŁZY

Jesień deszczu niesie łzy
Złotym dywanem droga w dali lśni
Mgła otula szczyty moich gór
Wspomnień szukam tu.

ref.
Zabierz plecak, rogatywkę
Ruszaj ze mną w dal
Podaj rękę, zaprowadzę cię tam
Gdzie sny …
Kolor tęczy mają nasze sny
Proszę uwierz mi.

Strumień gdzieś przed siebie gna
Tysiącami plotek szumi las
W starej dziupli skrzypce schował świerszcz
Tylko gdzie to jest.

W górach ranki chłodne są
Jesienią z mego serca drwią
Wspomnieniami chciałbym ogrzać grzbiet
Tylko gdzie szukać je.