niedziela, 23 października 2016

Niedziela malowana barwami jesieni





Zdarzył mi się spacer barwami jesieni malowany
Żółcią klonów, buków płonących jak co roku
Pełen liści tańczących ściegiem zagmatwanym
Na dywanie złotym szeleszczący w każdym kroku.

Chwytałem w dłonie cienie rzucane myślami
Promieni słońca kilka schowałem po kieszeniach
Wysłuchałem koncertu kołyszącego trawami
Widziałem Świętego, grzebiącego w marzeniach.
 


Tuż obok, panna kara, z błyskiem słońca w oku
Rzucając grzywą przegoniła jesienne smutki
W kałuży Jesień szukając ciekawego widoku
Brzozom utopić kazała złote czubki.




Zdarzył mi się spacer barwami jesieni malowany
Złotem, brązem, żółcią i czerwienią się mieniący
Uśmiechem słońca, garstką radości zaczarowany
Jesiennym zachwytem, spokoju miodem płynący.











czwartek, 29 września 2016

A w górach już czuć jesienią


Jak ten czas szybko płynie ... kiedyś, na jakimś spotkaniu kadry, moderator zadał nam pytanie, co by nam się przydało z rzeczy niemożliwych, co pomogłoby w codziennej pracy?

Nie wiem skąd przyszło mi wtedy do głowy dziwne słowo ... "czasowstrzymywacz" ... tak, przydałoby się takie urządzenie. Coś co pozwoliłoby na zatrzymanie  tego wariackiego kołowrotka, w którym tkwimy po uszy, który powoduje, że ciągle gnamy gdzieś do celu, który i tak nie jest do osiągnięcia.

Cały ten "czasowstrzymywacz" mógłby mieć kilka opcji ... na przykład opcję "teraz czas dla twoich potrzeb" - tak by można np. wreszcie się spokojnie wyspać, albo by można usiąść z kubkiem kawy i zebrać myśli nieuczesane, na które w normalny dzień nie ma czasu, bo są ważniejsze sprawy.

Mogłoby to działać, jak w tradycyjnym budziku ... nastawiasz wcześniej termin, a on zatrzymuje "normalny czas wyścigu szczurów", ot i masz wymarzoną chwilę na to by wreszcie ruszyć starym szlakiem, gdzieś po Beskidzie. Odwiedziłoby się stare kąty, zajrzało do znajomych schronisk, pstryknęło by się parę zdjęć ... ha! ale mi się marzy ...

Jeszcze niestety nikt nie wymyślił takiego urządzenia, więc zostaje mi podziwiać cudze zdjęcia, tak jak to powyżej, które "ukradłem" Bernadecie Misiarz :)

Na razie wystarcza mi czasu tylko na to, żeby pogrzebać w szufladzie ze starymi wierszami / piosenkami ... to właśnie taki stary tekst, napisany dla harcerskich przyjaciół, trochę nawiązujący do zdjęć Bernadetty ...


JESIEŃ DESZCZU NIESIE ŁZY

Jesień deszczu niesie łzy
Złotym dywanem droga w dali lśni
Mgła otula szczyty moich gór
Wspomnień szukam tu.

ref.
Zabierz plecak, rogatywkę
Ruszaj ze mną w dal
Podaj rękę, zaprowadzę cię tam
Gdzie sny …
Kolor tęczy mają nasze sny
Proszę uwierz mi.

Strumień gdzieś przed siebie gna
Tysiącami plotek szumi las
W starej dziupli skrzypce schował świerszcz
Tylko gdzie to jest.

W górach ranki chłodne są
Jesienią z mego serca drwią
Wspomnieniami chciałbym ogrzać grzbiet
Tylko gdzie szukać je.


wtorek, 16 sierpnia 2016

Wakacyjne wyprawy

No i po wakacjach ... wiem, wiem, zostało jeszcze kilka dni, ale dla mnie to już niestety koniec letniego wypoczynku. Ten czas tak szybko minął ... pozostały tylko wspomnienia, kilka zdjęć, parę wersów ... podsumowujących nie tylko rowerowe wyprawy ...

DOKĄD DZIŚ NAS ZAPROWADZISZ ?

Dokąd dziś nas zaprowadzisz?
Kogo pozwolisz nam poznać?
Gdzie nogom odpocząć pozwolisz?

Czy wzruszeniem serca zdołasz rozgrzać?

 
Worek pełen takich naiwnych pytań
Niesionych motylim lotem o świcie
Zastałem tam, gdzie łodzi skrzydlatych przystań
Gdzie na kei słychać serca deszczu bicie.

Wieczorem, gdy fale czerwienią spłonęły
Głos niesiony wiatrem o nich przypomniał
Zgubione szepty pomiędzy tatarak wpłynęły …
Ktoś, gdzieś, na drugim brzegu Losowi dziękował.

Dziękował za drogę prowadzącą w nieznane
Za sercu bliskie nieznanych poznania
Za chwile ciszy w kwietne kobierce ubrane
Za usłyszane w przydrożnej kapliczce wyznania.
 
Dziękował za orgię polnych zapachów
Za trud włożony w zdobycie szczytu
Za niebo rysowane skrzydłami ptaków
Za drżenie serc w chwilach zachwytu.







































wtorek, 19 lipca 2016

Znaczenie znaków, symboli ...


W trakcie rowerowych wypraw uda się za każdym razem wypatrzeć coś ciekawego. Zawsze coś rzuci się w oczy, co czasem zaskoczy, zastanowi, zachwyci lub zasmuci. Kiedy jedziesz ulicami naszych miast, rzucają się w oczy przede wszystkim zabazgrane ściany. Większość z tych bazgrołów, to przede wszystkim kibolskie wulgaryzmy. Czasem zdarzy się ciekawe graffiti, barwne, dowcipne, zrobione ze smakiem. Mnóstwo na ścianach różnego rodzaju symboli. Zastanawiałem się, skąd w nas ten pęd do bazgrania po każdej powierzchni, która jest nam dostępna, skąd ta konieczność wyrażania się tymi wszystkimi znakami, symbolami? Tyle ich na każdej ścianach, parkanach, że wydawałoby się że są one nam niezbędne, ale czy cokolwiek ze sobą niosą?|


Dziś siedząc przy komputerze przeglądam różne opracowania na temat znaków, symboli, które są obecne w naszym życiu od zawsze. Ludzie przekazywali za ich pomocą pewne informacje – także w dzisiejszych czasach z łatwością możemy dostrzec niektóre z nich. Jednak czy zdajemy sobie sprawę z tego, co naprawdę znaczą?
Człowiek posługiwał się obrazami na długo przed powstaniem alfabetu. Posługując się ilustracją, można w jednej chwili ogarnąć lub zrozumieć relacje, powiązania, czy związki przyczynowe, których dokładne opisanie może zająć kilka stron tekstu. Obrazy, obrzędy, symbole i myślenie symboliczne należą do natury człowieka. Nie potrafią się bez nich obejść religia, sztuki plastyczne, literatura, muzyka, obrzędowość ludowa, czy polityka. W naszych czasach, w epoce cywilizacji obrazkowej, wszelkiego rodzaju znaki i symbole w dwójnasób mają ogromy wpływ na nasze życie. Przy czym kiedyś większość symboli niosła ze sobą jakąś „głębię”, dziś w większości przypadków jest po prostu uproszczeniem wywołującym w umyśle ludzkim skojarzenia, które prowadzą do jego rozpoznania, które coś znaczą, o czymś informują i dzięki temu stanowią prosty środek służący do komunikowania się ludzi.
Całe nasze życie upływa w świecie symboli. Codzienne uśmiechy i miny, uściski dłoni i powitania służą przekazywaniu informacji. Symbole są typowa formą ludzkiej ekspresji. Symbol wyraża to, czym człowiek jest, co myśli, czuje, a co nie da się wyrazić przy pomocy słów. Tak proste rzeczy, jak pocałunek, wyciągnięte ręce dziecka, uścisk po długim rozstaniu, wyraz twarzy - wszystko to rozumiemy intuicyjnie lepiej niż słowa.

Zdałem sobie sprawę w tym momencie, że trzeba koniecznie rozróżnić dwa, na pozór bliskoznaczne pojęcia – symbol i znak. Symbol jest znakiem, ale nie każdy znak jest symbolem. Znak o czymś informuje, coś zastępuje i oznacza, czasem nakazuje, ale nie może być tu mowy o symbolu. Natomiast symbole są szczególnym rodzajem znaków, które nie tylko coś oznaczają, ale również oddają pewną głębię … jak to ktoś napisał … symbol jest widzialnym znakiem niewidzialnej rzeczywistości. W formie zewnętrznej objawia wnętrze, w cielesności - duchowość, w tym co widzialne – postać niewidzialną.
Interpretacja symbolu zależy w dużej mierze od danej osoby, natomiast interpretacja znaku jest bardziej określona przez dziedzinę, w której on występuje i pełni określoną funkcję. Przy symbolice mamy możliwość postrzegania jej czasami na dwóch skrajnie przeciwnych biegunach. Przykładowo woda jest symbolem życia, ale podczas powodzi niesie śmierć. Słonce pozwala rozkwitać życiu, ale niesie z sobą usychanie i umieranie. Czerwień wiąże się z krwią, a ta z zżyciem, z drugiej jednak strony kojarzy się z przelewem krwi i śmiercią. Symbol węża w logo farmaceutów przypomina, że trucizna może zarówno spowodować śmierć jak i ratować życie.

Z symboliką wiąże się w pewnym stopniu inne pojęcia, między innymi kwestia różnego rodzaju rytuałów. W trakcie ostatniej rowerowej wycieczki miałem okazję zobaczyć i uwiecznić aparatem swoisty rytuał wieszania na poręczach kładek czy mostów kłódek, które mają symbolizować niezłomną miłość aż po grób. Odpoczywając w miejskim parku przez chwilę po kolejnych kilometrach na siodełku, cieszyłem oczy parkowym zaułkiem, ze sztuczną wysepką i mostkiem nad oczkiem wodnym. W koło cisza sobotniego wczesnego poranka …
W którymś momencie zauważyłem parę młodych ludzi … mocno zaaferowani sobą, weszli na mostek … gdyby nie refleks słońca, które akurat wyjrzało na chwilę za chmur i odbiło się od powierzchni czegoś metalicznego w ich rękach, pewnie nie zwróciłbym szczególnej uwagi na nich. Ot, cóż … po prostu zakochani. Ale ten błysk i perlisty młodzieńczy śmiech, spowodował, że dyskretnie ale z uwagą spoglądałem z ciekawością w ich kierunku.
A Oni tymczasem wspólnie powiesili na poręczy małą kłódkę, szepcą do siebie pewnie jakieś miłosne zaklęcia. Po jakimś czasie poszli sobie, a ich połyskująca kłódka została, jak wiele innych powieszonych w tym miejscu. Przypinanie kłódki do poręczy mostu na znak niezłomnego uczucia to rytuał, który od kilku lat odprawiany jest na całym świecie. Jak przeczytałem w necie, zwyczaj wieszania "kłódek miłości" pochodzi podobno z Florencji. Uczniowie szkoły Sanita in Costa San Giorgio zabierali kłódki ze swoich szafek szkolnych i wieszali je z wyznaniami miłosnymi na Ponte Vecchio. Zwyczaj ten został z kolei spopularyzowany przez pisarza Federico Moccia w powieści "Tylko Ciebie chcę", w której główni bohaterowie, na znak miłości, przypinają kłódkę na rzymskim moście Ponte Milvio, a kluczyk wrzucają do Tybru. Niedługo po publikacji książki kłódki na Ponte Milvio zaczęły pojawiać się naprawdę, a „kłódkomania” ogarnęła cały świat. Co niektórzy robią na tym niezły szmal. W necie można znaleźć ogłoszenia firm, które oferują stosowny grawer na specjalnych kłódkach.
Miłość podobno jest wieczna, ale czy można ją zamknąć, uwięzić  J … i tu znów do głosu dochodzi prawda, że interpretacja symbolu zależy w dużej mierze od danej osoby …