Jeszcze na chwilę wracam do wiosennego spaceru po zamkowym parku w Pszczynie ... oprócz wrażeń wzrokowych, całość wiosennego obrazu uzupełniały różnego rodzaju dźwięki. Przede wszystkim świergotanie, gwizdanie i różnego rodzaju inne ptasie odgłosy ... Część z tych ptasich "śpiewaków" udało mi się uchwycić, chociaż najpiękniej śpiewały te maleństwa, które kryły się gdzieś w koronach drzew ...
sobota, 23 kwietnia 2016
sobota, 9 kwietnia 2016
Wiosenny spacer
Przyszła wiosna … a z nią natłok różnego rodzaju nowych
bodźców, myśli. To też czas wiosennych porządków, czas życiowego remanentu. W natłoku codziennego życia, kiedy ciągle coś się
dzieje, kiedy tyramy w codziennym kieracie, nie ma czasu na chwilę
zastanowienia. Kiedy więc
niespodziewanie znajdzie się chwila, gdy można się na chwilę „zatrzymać”,
wszystkie myśli wracają w dwójnasób.
Od dawna nie mogłem znaleźć chwili by wyskoczyć na
moment, by tak po prostu … No więc cieszę się, że niespodziewanie, że tak powiem „po drodze” udało mi się na parę chwil zatrzymać w pszczyńskim
Parku Zamkowym.
Park ten to wspaniały teren przyległy do rezydencji książąt
pszczyńskich. Początki parku w Pszczynie sięgają XVI wieku. Już wtedy po
zachodniej stronie zamku był tutaj niewielki ogród warzywny.
Swój dzisiejszy
układ park zawdzięcza przebudowie, która miała miejsce w połowie XIX wieku. Ogród
zamkowy zaczęto przekształcać w park krajobrazowy, w tzw. stylu angielskim. Zagospodarowano wtedy otwartą
polanę otwierającą się ku nowo wybudowanym stawom na rzece Pszczynka i wzniesieniom
w północnej części parku. Powstałe przestrzenie pomiędzy poszczególnymi stawami
i kanałami połączono mostkami. Bogactwo starych drzew, skupiska krzewów,
ciekawe obiekty małej architektury, wszystko to ciekawie wzajemnie
wkomponowane. Pięknie to wszystko przemyślane, robi duże wrażenie o każdej
porze roku.
Teraz też, mimo że w sumie w piątek zabrakło słoneczka, miło było
przespacerować się parkowymi alejkami. Wokół widać już rękę Pani Wiosny …
zresztą zobaczcie poniżej. Nim jednak oddacie się podziwianiu zdjęć, muszę
jeszcze kilka słów o mostkach. Nie wiem, czy gdzieś na początku przebudowy
parku mostki te wyglądały podobnie jak
teraz. Na mnie zrobiły duże wrażenie … po pierwszym zachwycie tropieniem śladów
Pani Wiosny, trochę zwolniłem, przystanąłem na jednym czy drugim mostku,
oddając się przemyśleniom … czy spacerującym 100 lat temu tymi alejami przychodziły
do głowy myśli o tym, gdzie ta droga ich zaprowadzi, czy za tym mostem może
czekać coś nowego …
Każdy most łączy nadzieję z nadzieją
Dając szansę znalezienia czegoś nowego
Nie ważne skąd i dokąd wiatry zawieją
Po drugiej stronie może czekać coś ciekawego.
Dając szansę znalezienia czegoś nowego
Nie ważne skąd i dokąd wiatry zawieją
Po drugiej stronie może czekać coś ciekawego.
Każdy most otwiera szansę na lepsze
Zostawiając za sobą tylko cień historii
Wciąż przed siebie życie drogą drepcze
I tylko czasami skręcając wbrew twej woli
... zmusza by się zatrzymać i pomyśleć ...
Wciąż przed siebie życie drogą drepcze
I tylko czasami skręcając wbrew twej woli
... zmusza by się zatrzymać i pomyśleć ...
środa, 9 marca 2016
Czy może być coś piękniejszego ...
Pogoda za oknem nie potrafi się zdecydować … ma już być wiosna czy jeszcze to „coś”, bure ponure nie wiadomo co … Pierwszy raz od kilku dni pokazało się słoneczko, tak na chwilę rozświetliło świat. Cóż, kiedy był to tylko mały kilkuminutowy słoneczny spektakl i znów szarość dopadła świat dookoła. Z tej szaro burej pory uciekam więc myślami w lepszy czas, w lepsze miejsce.
Dwa lata temu, też mniej więcej o tej marcowej porze, dostałem
zaproszenie do udziału w „męskim spotkaniu”. Dwa razy do roku ekipa znajomych
spotyka się na takim weekendowym wyjeździe, gdzieś w Polsce, by pogadać, poplotkować, powspominać jak to było nam dobrze, kiedy w krótkich spodenkach, z wiatrem we włosach wędrowaliśmy szukać wolności wśród pól i lasów. Dyskusje są zwykle zażarte, ciągnące się do późnych godzin rannych. A ranki zazwyczaj są przesypiane, bo zmęczenie musi w którymś momencie dopaść nawet najwytrwalszego dyskutanta. Dzięki Bogu, nie brałem udziału od piątku w imprezie, bo pewnie byłbym równie zmęczony. Kiedy więc towarzystwo w najlepsze grało chrapany koncert, ja wymknąłem się cichaczem na zewnątrz schroniska, gdzie odbywało się spotkanie.
Zachłysnąłem się pierwszym oddechem, jeszcze mroźnego
powietrza i widokami, którymi obdarzył mnie budzący się do życia dzień. Podszedłem
kilkadziesiąt metrów powyżej schroniska i usiadłem na zwalonym pniu starego
grabu. Serce biło niesamowicie, pobudzone wysiłkiem włożonym w podejście.
W uszach dudniło, jakby ktoś grał na bębnach. Ale serce biło szybciej nie tylko z powodu wysiłku … swoje trzy grosze dorzuciły emocje związane ze wspomnieniami takich poranków spędzanych dawno temu gdzieś na górskim szlaku …
W uszach dudniło, jakby ktoś grał na bębnach. Ale serce biło szybciej nie tylko z powodu wysiłku … swoje trzy grosze dorzuciły emocje związane ze wspomnieniami takich poranków spędzanych dawno temu gdzieś na górskim szlaku …
Poranek
w górach.
Czy może być coś piękniejszego
Niż wiosenny poranek w górach
Czy można mieć coś droższego
Niż marzenia ukryte w chmurach.
Niż wiosenny poranek w górach
Czy można mieć coś droższego
Niż marzenia ukryte w chmurach.
Czy można tak po prostu się nie zakochać
W porannym koncercie, w śpiewie kosa
Czy można rankiem złocistym się nie upijać
Dotykiem trawy, po której spływa słodka rosa.
Czy można wyrzucić z pamięci szum wiatru
Tańczącego zalotnie w końskich grzywach
Czy można się oprzeć pokusie traktu
Kluczącego po beskidzkich szczytach.
Tańczącego zalotnie w końskich grzywach
Czy można się oprzeć pokusie traktu
Kluczącego po beskidzkich szczytach.
Czy można zachować pod powiekami
Obraz malowanych słońcem hal
Czy da się ogrzać pierwszymi promieniami
Dywan krokusów, ciągnący się w dal.
Obraz malowanych słońcem hal
Czy da się ogrzać pierwszymi promieniami
Dywan krokusów, ciągnący się w dal.
Czy może być coś piękniejszego
Niż wiosenny poranek w górach …
piątek, 4 marca 2016
Drewniany Świątek
W trakcie niedawnego pobytu w Zakopanem zdarzyło mi się
zajrzeć do kilku pracowni, gdzie prezentowane były różnego rodzaje prace. Byłem
również w pracowni miejscowego rzeźbiarza, którego nazwiska niestety nie
zapisałem. Oglądając jego prace, podziwiając w jaki sposób z kłody drewna
wprawnymi ruchami wydobywa różne postacie, przypomniałem sobie czasy wędrówek
po górach. Po Beskidzie, po Karkonoszach, po różnych zakamarkach. Zmęczenie
dawało się we znaki z każdym kolejnym podejściem, z każdą halą pokonaną z
poczuciem wolności. Czas na odpoczynek przychodził gdzieś w zagubionym
schronisku. A na szlaku przystawało się tylko na chwilę … by uspokoić bijące
ponad normę serce, by nacieszyć oczy wspaniałym
widokiem, by od czasu do czasu przystanąć przy starej kapliczce i
pomodlić się czy przynajmniej podumać ...
Nad czym tak dumasz święty Ojczulku ?
Czym się martwi twe drewniane serce ?
Co sprawiło, że zastygłeś w świętym bezruchu ?
Czy można jakoś zaradzić dręczącej Cię rozterce ?
Na rozdrożu dróg, wśród czerwonych maków
Gdzie zmęczony życiem dotarłem w piątek
W kapliczce starej, nadgryzionej zębem czasu
Czekał na mnie zmartwiony, drewniany Świątek.
Gdzie zmęczony życiem dotarłem w piątek
W kapliczce starej, nadgryzionej zębem czasu
Czekał na mnie zmartwiony, drewniany Świątek.
Pomarszczona twarz, ogolona wiatrem
Oczy mądre, w horyzontu kres wpatrzone
W kapocie pranej wiosennym deszczem
Przysiadł na ławie, ku nicości pochylonej.
Oczy mądre, w horyzontu kres wpatrzone
W kapocie pranej wiosennym deszczem
Przysiadł na ławie, ku nicości pochylonej.
Nad czym tak dumasz święty Ojczulku ?Czym się martwi twe drewniane serce ?
Co sprawiło, że zastygłeś w świętym bezruchu ?
Czy można jakoś zaradzić dręczącej Cię rozterce ?
Pytań śmiało upartych miałem znacznie więcej
Zamilkłem jednak, zniechęcony świętym milczeniem
Za drogę przebytą, pacierz wyszeptałem w podzięce
I prośbę by los na Ojczulka i na mnie miał baczenie.
Zamilkłem jednak, zniechęcony świętym milczeniem
Za drogę przebytą, pacierz wyszeptałem w podzięce
I prośbę by los na Ojczulka i na mnie miał baczenie.
Czy mi się zdało, czy faktycznie na tą prośbę
Święte zmarszczki lekko zadrgały w uśmiechu
A może to zachodzące słońce śląc dobrą wróżbę
Promieniami ostatnimi dodało zmarszczkom ruchu.
Święte zmarszczki lekko zadrgały w uśmiechu
A może to zachodzące słońce śląc dobrą wróżbę
Promieniami ostatnimi dodało zmarszczkom ruchu.
Za świętym przykładem, podumać usiadłem
Spojrzałem na mapę szlaków już zdeptanych
Szukając odpowiedzi, gdzie jeszcze nie jadłem
Z talerza pytań odważnych a dziwnie niezadanych.
Spojrzałem na mapę szlaków już zdeptanych
Szukając odpowiedzi, gdzie jeszcze nie jadłem
Z talerza pytań odważnych a dziwnie niezadanych.
Tak zastał mnie zmrok i noc gwiazdami usłana
Pełna snów całkiem pogmatwanych
Męczących duszę wspomnieniami do rana
Z przeświadczeniem końca czasów dawnych.
Pełna snów całkiem pogmatwanych
Męczących duszę wspomnieniami do rana
Z przeświadczeniem końca czasów dawnych.
Mokry od rosy poranek, zmył smutki mojej duszy
Dał poczucie spokoju i sytości drogą
Uciszył strach, że dalej już nie da się ruszyć
Że już czas dać odpocząć zmęczonym nogom.
Dał poczucie spokoju i sytości drogą
Uciszył strach, że dalej już nie da się ruszyć
Że już czas dać odpocząć zmęczonym nogom.
Zostanę więc i golić się od dzisiaj będę wiatrem
W kapliczce starej, zębem czasu nadgryzionej
Podumam sobie i popatrzę, kto wędruje traktem
Spokojnie siedząc na ławie, ku nicości pochylonej.
W kapliczce starej, zębem czasu nadgryzionej
Podumam sobie i popatrzę, kto wędruje traktem
Spokojnie siedząc na ławie, ku nicości pochylonej.
[MVR]
wtorek, 1 marca 2016
Górski szlaku ...
| autor- B. Misiarz |
Zauroczony serią zimowych zdjęć Bernadetty Misiarz, które to zdjęcia możecie w całości podziwiać na jej blogu Inspiracje codzienne, wróciłem do starego tekstu, który jakiś czas temu zacząłem bazgrać, a który utknął na kilku zdaniach.
Dziś widok zdjęć ośnieżonych beskidzkich szczytów, prezentowanych przez Bernadettę, na nowo obudziły stare wspomnienia i ... słowa same układały się na elektronicznej kartce ...
GÓRSKI SZLAKU
Górski szlaku …zdeptany troskami, codziennym życiem
kołysany zimowych wichrów wyciem
tak cichy i pięknie malowany złocistą jesienią,
drzemiesz dzisiaj pod śnieżną pierzyną.
Górski szlaku …
mimo tego dziś w nieznane zakamarki szczytów
cichaczem, uparcie, prowadź mnie podstępnie
tak by mi nie było łatwo dosięgnąć ideałów
ale bym na szczycie mógł uciszyć krzyczące sumienie.
Górski szlaku …mimo tego dziś w nieznane zakamarki szczytów
cichaczem, uparcie, prowadź mnie podstępnie
tak by mi nie było łatwo dosięgnąć ideałów
ale bym na szczycie mógł uciszyć krzyczące sumienie.
pozwól nacieszyć duszę dotykiem przygody
posłuchaj dłońmi serca granej tobie melodii
zatrzymaj marzenia w tafli zamarzniętej wody
niech wiosną spłyną ku uciesze kwietnych błoni.
Górski szlaku …
w utkanym dywanie z płatków śniegu
pozwól skrzętnie smutki głupie ukryć
tak na przekór losowi, co ciągle w biegu
bez zbędnego bagażu z tobą dalej ruszyć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













